środa, 31 lipca 2013

Gdzie się podziało Leszno 84?

Baruch wita mnie uśmiechem i serdecznym „Dzień dobry”. Świetnie mówi po polsku, mimo że z kraju wyjechał jako 2-letnie dziecko. W 1939 r. Wojnę spędził z rodzicami w Związku Radzieckim. Obecnie mieszka w Izraelu, ale co kilkanaście lat odwiedza Polskę. Tym razem do Warszawy przybywa z nim rodzina: syn i córka z małżonkami oraz trzy wnuczki. Chcą odnaleźć dawny dom Barucha na Lesznie.

Nasz spacer zaczynami przy Muzeum Historii Żydów Polskich. Oglądamy pomnik Bohaterów Getta dłuta Rapaporta i drzewko zasadzone dla upamiętnienia polskich Sprawiedliwych. Następnie zatrzymujemy przy kopcu usypanym na gruzach bunkra Anielewicza. W końcu docieramy do dawnego Umschlagplatzu. Na stojącym tam pomniku widnieją imiona używane przez warszawskich Żydów, imiona osób wywiezionych stamtąd do obozu Zagłady w Treblince. Tak niewielu z nich znamy z imienia i nazwiska. Janusz Korczak, Artur Gold… Opowiadam o nich. Wspominam, że Artur Gold był znanym muzykiem. – Mój ojciec również grał na skrzypcach – mówi Baruch – W Warszawskiej Filharmonii, pod batutą Fitelberga… Wojna przerwała mu karierę. Później nie był już w stanie grać…

Dzisiejsza ulica Leszno tylko nazwę ma wspólną z Lesznem przedwojennym. Nic dziwnego, że taksówkarz ma problem ze znalezieniem właściwego adresu. Leszno 84? Nie, tu nie ma takiego domu. Na szczęście, mam przy sobie mapę z przedwojenną siatką ulic. Leszno 84 to dzisiejszy róg alei Solidarności i ulicy Żelaznej. Jedźmy tam! Na miejscu moi turyści są bardzo wzruszeni. Choć w miejscu domu, w którym Baruch spędził pierwsze dwa lata życia, stoi dziś ordynarny blok, kamienice po drugiej stronie ulicy pozwalają na wyobrażenie sobie, jak to miejsce wyglądało przed Zagładą miasta. Przy Żelaznej odkrywany napis na chodniku: Mur Getta. Zaś na ścianie wolskiego ratusza odnajdujemy tablicę informującą, że naprzeciw gmachu, przy Leszno 84 mieścił się w czasie wojny Wydział Pracy warszawskiego Judenratu.

Ostatnim punktem naszej wyprawy jest wizyta w Żydowskim Instytucie Historycznym. Baruch i jego rodzina chcą się dowiedzieć czegoś więcej o swoich warszawskich korzeniach. Po drodze do Instytutu zatrzymujemy się przed makietą synagogi na Tłomackiem. Może do tej bożnicy chodzili przed wojną rodzice Barucha? Dziś jego wnuczki bawią się we wnętrzu drewnianej konstrukcji…

Kilkanaście dni po wycieczce dostaję e-mail od Barucha.

Dear Anna,

We are back in Israel now after an extremely interesting and enjoyable trip to Poland. I want to thank you for the excellent tour of Jewish Warsaw and, especially, for making it possible for me to find the home I was born at Ulica Leszno 84.

I attach a couple of photos from our day with you.

With very best wishes,

Baruch

Wygląda na to, że spełnił się kolejny sen o Warszawie…

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza